Józef Baran
Niezazadługo
niezadługo
bezinteresowność
będzie podejrzana
może grozić jej nawet więzienie
za demoralizujący wpływ na
kapitalistyczne otoczenie
niezadługo
Chrystus zostanie skazany zaocznie
na powtórne ukrzyżowanie
a poezję
skażą na banicję
za destrukcyjne odwracanie uwagi
wydelikacanie wrażliwości
i rozbudzanie pięknymi metaforami
niezdrowych
fantazji
nie mających pokrycia
w czekach
ani tym podobnych
papierach wartościowych
Wybiegi
niektórzy wierzą
że przyjdzie Ktoś
i da im wolność:
Napoleon Elvis Presley
Jan Paweł II
nie wiedzą
że z wolnością człowiek się rodzi
lub nie
jedni nawet w więzieniu czują się wolni
spuszczają linkę wyobraźni
i mają wybieg na cały glob
drudzy żyją na
krótkim łańcuchu
jak wiejski burek przy budzie:
z kagańcem tresury
z kneblem konwencji
2
jednym nie wystarcza
wybieg
stąd do księżyca
drugim droga
za las i z powrotem
wystarcza na całe życie
w końcu i tak
pogodzi wszystkich
ciasny horyzont
2 na 1
(pod warunkiem
iż jesteśmy jednowymiarowi
i nie mamy duszy
rozciągliwej
Stąd-Do-Wieczności)
Z cyklu „Wiersze brazylijskie”
Koniec podróży
byłem prestidigitatorem
z wirującymi
nad głową piłeczkami
żonglowałem
miastami
twarzami
gwiazdami
wprawiając w ruch siebie
i krajobrazy:
Brasilia
Kurytyba
Porto Allegre
Santo Angelo
Guarani das Missoes
Sao Paulo
kręciło się w głowie
rozgwieżdżone planetarium nocy
z Krzyżem Południa
i księżycem do góry nogami
obracała się karuzela
odświętnych dni
a każdy był
jak tamte z dzieciństwa
niespodzianką
wtem
rzeczy
spadają na stałe miejsca
karuzela wstrzymana w pędzie
samolot zderza się na powrót z Okęciem
świat zwyczajnieje
zwija się w kłębek globusa
słońce gwiazdy księżyc
wracają na stare miejsca
dom z żoną biurkiem wracają
na stałe miejsca
nieruchomieją
kalejdoskopy krajobrazów
i ja
nieruchomieję
przestaję się mienić
pienić
stroić w cudze piórka
odzyskuję ważkość
ziemię pod nogami
zwijam się jak wiórek
wokół własnej osi
piłeczki
uwalniają się spod moich palców
zmieniając orbity
Z globalną maską
wymontować z człowieka
wrażliwość
wtedy już nic
nie przeszkodzi mu
by stał się
idealnym
automatem
do życia
coraz ich więcej
nowoczesnych
wielofunkcyjnych
doskonale urządzonych
z otworami na oczy
uszy
nos
z globalną maską na twarzy
Hotel Cesar Business w Sao Paulo, wrzesień 2009
Staruszkowie w Guarani das Missoes
Szybko zapada słońce
W Guarani das Missoes
Gdzie piję herbatę na werandzie
z Kaźmirzem i jego siostrą Marią
Chcą bym opowiadał o Polsce
której nie widzieli i nie zobaczą
Przywiózł im ją w sercu dziadek
do Guarani das Missoes
Ona od dziesięciu lat sama
On od czterech dni wdowiec
„Zobacz jakie to życie krótkie,
i jak samotny w końcu człowiek!”
„Wiem bracie jak ci ciężko
sama to przeżyłam” – wzdycha ona
Słońce jest coraz niżej i niżej
W Guarani das Missoes
---------------------------------------------------
Staruszkowie w oczach mi nikną
Już rozmawiam z ich cieniami…
Staruszkowie w oczach mi nikną
Już rozmawiam z ich cieniami
W Guarani das Missoes…
Refleksja pobrazylijska
Polska
kraj w sam raz
na moją miarę
Widocznie nie jestem Człowiekiem
Wielkiego Formatu
1,64
w butach Tatr
i w kapeluszu z Bałtyku
Józef Baran
|