Kora
Kreon
Co to za dom, fundamenty w nim drżą
Brat bratu gardło podrzyna
Jest zawsze rola dla Kreona
Jest heroiczna Antygona
Od tysiącleci nic się nie zmienia
Te same żądze, te same pragnienia
Gdy wszystko stracisz a lud się odwróci
Za późno będzie, by do życia wrócić
Bój się teraz ty Kreonie
Nie zaśniesz przeze mnie
Gdy zechcę, będę szczurem
Dotrę do ciebie przez najmniejszą dziurę
Gdy zechcę będę karaluchem
Będę ci szeptać przekleństwa do ucha
A mogłam być cieniem w upalne południe
Czułą kochanką w środku nocy
Mówisz, że jestem bez siły
Ty chyba żartujesz
Jestem twardym diamentem
Ty go tylko szlifujesz
(1985)
Oddech szczura
Co tak szura, to sierść szczura
Pierwszy szczur jest już na murach
I ociera się o ściany
Stoi cały rozczochrany
Szumi, szura i szeleści
Oddech szczura ściany pieści
I podnosi w górę Ziemię
Szczurze plemię, szczurze plemię
Szczury tłoczą się w piwnicach
Niespokojna okolica
Miasto w dymie, miasto ginie
Pierwszy szczur jest już na linie
Ciemną nocą słychać piski
Syczą groźne, szczurze pyski
Bez litości, bez ochłody
Gilotyna ścina głowy
Nogi, nogi, setki nóg
Tupią, tupią, tup, tup, tup
(1981)
Zdrada
Zdrada
Podstępne zimne oczy gada
Zdrada
Czai się snuje wślizguje wkrada
Wpisano zdradę w pocałunek
W czułe spojrzenia w szlachetny trunek
Przypływa w nocy jak zimna woda
Dla zdrady żadnej chwili nie szkoda
Jesteśmy sami zupełnie sami
Zdradzone żony mężowie dzieci
Zdradzone wszystkie ideały
Białe jest czarne czarne jest białe
Pionowo równo sztywno bez łez
En face i profil baczność i spocznij
Wszystko dokładnie już ułożone
Dłonie przy udach przy udach dłonie
Nie wiem już nawet kto kogo zdradza
Czy zdradzam ja czy ktoś mnie zdradza
Niepewność straszna zatruwa mi życie
Byle nie widzieć byle nie słyszeć
(1983)
Krakowski spleen
Chmury wiszą nad miastem
Ciemno i wstać nie mogę
Naciągam głębiej kołdrę
Znikam, kulę się w sobie
Powietrze lepkie i gęste
Wilgoć osiada na twarzach
Ptak smętnie siedzi na drzewie
Leniwie pióra wygładza
Poranek przechodzi w południe
Bezwładnie mijają godziny
Czasem zabrzęczy mucha
W sidłach pajęczyny
A słońce wysoko, wysoko
Świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie
Zimne niebieskie przestrzenie
Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na raz
Ze słońcem twarzą w twarz
Ulice mgłami spowite
Toną w ślepych kałużach
Przez okno patrzę znużona
Z tęsknotą myślę o burzy
(1983)
Eksplozja
Wszystko ma swoją formę, liść, drzewo, jaszczurka
Woda w oceanach, jak w czarach spoczywa
Ogień w kominach spala się bezpiecznie
Ziemia zamknięta słowem, krąży po elipsie
Powietrze przybiera kształt rzeczy dowolny
Ja wciąż taka sama w gestach mimowolnych
Żyjemy obok siebie spokojnie do chwili
Gdy gniew rozsadza formy, a treść eksploduje
Kto powstrzymać może powietrze i wodę
Kto Ziemi rozkaże cofnąć rozżarzoną lawę
Kto stanie na drodze mego zniechęcenia
Do form coraz ciaśniejszych i ich przeznaczenia
Eksplozja
(1983)
Nocny patrol
Nocny patrol czuwa, kroczy ochoczo
Zagląda do okien, rozgląda się wokół
Wszystko w porządku więc od początku
Tam gdzie latarnie, gdzie świateł blask
Oddech zmęczony, tupot nerwowy
Sypie się szkło
Rozpaczy jęki, zduszone krzyki
Sączy się zło
Śpij, śpij spokojnie śpij
Oddychaj głęboko, śnij różowo śnij
Nocny patrol czuwa, wytęża wzrok
Szepty, krzyki, cienie, patrol równa krok
Wszystko w porządku więc od początku
Tam gdzie latarnie, gdzie świateł blask
(1983)
Kora
Wszystkie utwory pochodzą z tomu Kory Krakowski Spleen (Wydawnictwo Miniatura, Kraków 1990), z wyjątkiem Nocny patrol – za oficjalna stroną http://www.kora.org.pl
|