Veronika Šramatyová
wiejskie motywy
I
do grz±dek pomiêdzy drzewami
wprowadza siê rosn±cy porz±dek
oddech w ³±czno¶ci z ziemi±
nogi równomiernie milcz±
cia³o podniesione ³atwo dostêpne
nagie przy korzeniu nagie nad korzeniem
niemal rusza ¶wiat(³)em
czego wiêcej mog³abym chcieæ
uczuæ³owce I
wro¶niêci widocznymi stronami
do miêkkich dojrza³ych zwi±zków
przenosimy rzeczy i znaki
na swoje odbicie:
us³yszane i widziane notujemy
pod skór±- pewno¶æ zapomnianej przyczyny:
dalej od ustalenia znikaj±cych ¶ladów
bli¿ej do ustalenia powstaj±cych ¶ladów:
kszta³t narasta przez zbli¿enie
cia³a potr±cone na skrzy¿owanych drogach:
w po³±czonych miejscach
pobrzmiewaj±ca niemo¿no¶æ wyj¶cia
z w³asnych rodzin:
jako nadwra¿liwa reakcja
na napraszaj±ce siê istotowe
ubezzasadnienie siebie
uczuæ³owce II
podczas zmian
wymuszonych niezmienn± pielêgnacj± cia³
moc± jednego poci±gniêcia palcem
(od)wracamy z drogi
nawigujemy do obcych ¶ladów
jeszcze gor±cych jak niedotkniêta zmarszczka:
usprawiedliwiani tylko mo¿liwo¶ci±
jednym dok³adnie wymierzonym
oddechem darowaæ wszystko: od pocz±tku
uczuæ³owce III
przeniesienie znaczenia przez po³±czenie:
skuleni w jednolitej ciemno¶ci
jednopokojowej temperatury
z jednakow± intensywno¶ci±
tworzymy ca³o¶æ:
tarciem okre¶lamy przekrwion± przestrzeñ
i przedmioty bez nagromadzonego kurzu:
wzajemnie wymieniamy
g³êbie ostro¶ci
w budowaniu wspólnych zdañ
w wyobra¿eniach szybszych ni¿ d¼wiêk
czytania sobie z d³oni: na odleg³o¶æ:
im bli¿ej
tym miejsce jest bardziej wspólne:
p³aszczyzna bardziej jednolita:
zgoda bardziej trójwymiarowa:
poza miastem
oddaleni od jeszcze nie wro¶niêtych
zwyczajów tylko wyprowadzeni z miejsc
obrysowujemy siê krokami
na p³aszczy¼nie która k³amie
swoj± ³atwo¶ci±
obok niej
kroczymy wokó³ obiektów
bez ochrony
schodzimy z drogi
dzieñ bez korekt I
powoli obracamy siê
w lata, resztki nas
samodzielnie siê uzupe³niaj±
dowodowe zapisy
z odciskami na skórze
jak podczas snu
jak w cichej zmianie
stylów, demonstruj±
przypadkowe
zamiany miejsca
i rzadkie wyst±pienia
z przemilczanego chodzenia
untitled I
dos³owne t³umaczenie rzeczywistego
¼ród³a zgubi³o siê w miejscu
gdzie przedtem sta³a jako jedyny
punkt orientacyjny dla bezbrzegich - latarnia morska
razem ze swoj± (tajn±) hierarchi±
panoramatycznych stosunków
tutaj, w tym punkcie, w miejscu
spotkania nad³amanych linii przeciêcia
nie mo¿na ju¿ (znów) zaktywowaæ
untitled IV
podstawowe ustawienie stosunku
automatycznie (nie)usuwa
(nie)u¿ytego materia³u
to jest faza, kiedy s³owa przychodz±
z bliska i strach z (nie)wypowiedzianej
albo (nie)napisanej mi³o¶ci
ju¿ nie istnieje
od tej chwili to jest rzeczywiste
jak codzienno¶æ uk³adu s³onecznego
który naturalnie manipuluje przyrod±
Veronika Šramatyová z jêzyka s³owackiego prze³o¿y³ Franciszek Nastulczyk
|